O autorze
Urodziłem się w Nigerii, gdzie spędziłem pierwsze siedemnaście lat swojego życia. Mój ojciec był Nigeryjczykiem a moja matka pochodziła z Polski. Przyjechałem do Polski w 1995 r. i ukończyłem prawo na Uniwersytecie Warszawskim oraz studia podyplomowe w Akademii im. Leona Koźmińskiego. Obecnie jestem redaktorem politycznym w Warsaw Business Journal oraz publicystą The Guardian. Moje artykuły zostały opublikowane także w czasopiśmie geopolitycznym Foreign Policy i w Gazecie Wyborczej. Wcześniej współpracowałem również z tygodnikiem Wprost.

Polityką zacząłem interesować się mając około 12 lat, gdy przeczytałem w The Time magazine, że ówczesny prezydent George Bush Snr. skłamał obiecując, że nie podniesie podatków w USA, które wbrew obietnicom zostały później i tak podniesione.
„Jak to, prezydent może kłamać i to jeszcze prezydent USA?”
Dla mojego 12-letniego umysłu był to prawdziwy szok. Myślałem wcześniej, że taki poważy Pan, jak prezydent USA, nie zniży się nigdy do czegoś takiego jak kłamstwo. Od tamtego momentu zacząłem pilnie obserwować i śledzić poczynania polityków starając się dociec tego, co tak naprawdę kryje się za takimi czy innymi ich działaniami.

Oleksy: Wałęsa dokonał zamachu stanu w 1995 r.

Po wywiadzie
Po wywiadzie Remi Adekoya
Rozmawiałem z byłym premierem i wice-przewodniczącym SLD o kongresie lewicy, Januszu Palikocie, certyfikatach lewicowości, okolicznościach upadku jego rządu i roli Lecha Wałęsy w tym wydarzeniu.

Remi Adekoya: To kto w końcu ma się pojawić na kongresie lewicy, będzie Aleksander Kwaśniewski czy go nie będzie?



Józef Oleksy: W tym kongresie nie chodzi o samych prezydentów. Zaproszonych jest ponad 100 organizacji, większe i mniejsze, wszystkie organizacje które uważają się za lewicowe zapraszamy. Chcemy żeby relacje z nimi były partnerskie, a nie tak by ci silniejsi chcieli dominować nad tymi słabszymi.

Trzeba zebrać cały potencjał społeczny lewicy, trzeba pokazywać alternatywę do rządów prawicy. SLD nie wyczerpuje pojęcia lewicy. Potencjał wyborczy lewicy w Polsce to 30 procent, a my mamy 10-12 procent.

Tak więc trzeba coś zrobić, żeby przyciągnąć wszystkich. Ale to wszystko zostało przesłonięte przez tych oficjalnych gości, a nie oni są najważniejsi. Jak pan wie, zaproszony został Lech Wałęsa, który nie ma nic wspólnego z lewicowością. Ale cóż, to była decyzja Leszka Millera. Mnie to oburzyło.

Zauważyłem. Ale przynajmniej teraz wszyscy mówią o tym kongresie. Inaczej mogło by tak nie być....

To prawda. Ale trzeba też pamiętać, że ten sam Lech Wałęsa zrobił zamach stanu w 1995. Pan może tego nie wiedzieć.

Jak rozmawiałem z panem prezydentem w zeszłym miesiącu, powiedział mi, że próbowano go wówczas namówić do uniemożliwienia Aleksandrowi Kwaśniewskiemu objęcia urzędu prezydenta rzekomo dlatego, że twierdzono iż Kwaśniewski jest agentem KGB. Jak wiadomo pana też oskarżano o szpiegostwo...

Tak, próbowano Kwaśniewskiego też wykończyć, ale to się nie udało. Natomiast mój rząd upadł, został obalony. Prezydent dużego kraju w centrum Europie nie może sobie pozwolić na dokonanie zamachu stanu krótko przed wejściem jego kraju do NATO a Wałęsa to zrobił. I nigdy za to nie przeprosił.

Czyli uważa pan, że dokonano zamachu stanu przeciwko pana rządowi?

Absolutnie tak. Przecież padły zarzuty, że jestem szpiegiem i to w dodatku rosyjskim.

Najgorszym z możliwych...

Najgorszym z możliwych. Nic gorszego nie można powiedzieć. A Wałęsa sam się zdemaskował, bo tydzień po tym wynagrodził tych oficerów, którzy wywołali to całe zamieszanie, mianując ich generałami. Tak w ogóle, to ci oficerowie wcześniej byli w bezpiece komunistycznej, tylko potem przeszli na drugą stronę.

Wałęsa ich mianował generałami tydzień po tym jak pana rząd upadł?

Nie, on ich wynagrodził nawet przed upadkiem rządu, po prostu tydzień po tym jak oni wywołali tą całą aferę. Nie czekał na żadne wyjaśnienie, to go nie interesowało. A teraz bredzi, że jestem niskim, starym komuchem. Ale przecież jestem wyższy od niego (śmiech). Dlatego się tak obruszyłem gdy się dowiedziałem, że Miller, który przecież zna tę całą historię, go zaprosił.

Ale koledzy mnie przekonali, że nie warto psuć kongresu, a ja nie jestem mściwy. Ale potem namówiłem Millera, że w takim przypadku powinniśmy też zaprosić Kwaśniewskiego i Jaruzelskiego. To był mój pomysł, taki kompromis.

Bylem z Millerem na tym spotkaniu z Kwaśniewskim i rzeczywiście Kwaśniewski wspomniał o Palikocie że bez niego to się nie uda itd. Ale nie stawiał warunku, że musimy Palikota zaprosić. A z jego późniejszych opowiadań wynikało, że stawiał taki warunek. Tak nie było. Cóż, też uważam, że to nie SLD powinien rozdawać certyfikat lewicowości, bo do nas jest wiele zastrzeżeń, co do tej lewicowości.

A dlaczego tak bardzo nie chcecie Palikota na tym kongresie?

Oględnie rzecz mówiąc, Leszek Miller nie przepada za Januszem Palikotem. Trudno to przełamać. Ale też jest tak, że w SLD nie uważa się Palikota za lewicę. Nie wystarczy być antyklerykalnym, by być lewicą. Ale tu znowu mógłbym powiedzieć o tych certyfikatach lewicowości.

Ale jeśli Palikot podpiszę deklarację programową, taki zestaw naszych podstawowych wartości lewicowych, to jak najbardziej może przyjechać na ten kongres. Są trzy rodzaje lewicy: kulturowa, obyczajowa społeczna ta trzecia jest najszersza. I tu jest praca dla nas.

Pan myśli, że pan Jaruzelski da radę przyjechać?

Nie wiadomo. Ostatnio ma ciągłe problemy ze zdrowiem. Ale się ucieszył na zaproszenie. Trzeba pamiętać, że to w końcu jest postać historyczna w Polsce, co by o im nie powiedzieć.

Okazuje się że świętej pamięci Margaret Thatcher, która była radykalnie na prawo, uważała go za patriotę i była pod wielkim wrażeniem Generała po spotkaniu z nim...

Bo jest patriotą.

Wiele Polaków nie widzi w nim patrioty..

To ci, którzy uznają bogoojczyźnianą wersję patriotyzmu tylko.

Trwa ładowanie komentarzy...