Gowin chce być liderem Polski zaściankowej

Politycy tak odlegli ideowo jak Barack Obama i David Cameron popierają małżeństwa gejów. W Polsce politycy podlizują się najgłupszym ze swoich zwolenników.

David Cameron powiedział, że popiera prawo do małżenstwa dla gejów nie pomimo tego, że jest konserwatystą, ale właśnie dlatego, że jest konserwatystą. Uważa on, iż kwestia małżeństwa dla gejów to kwestia praw człowieka.



W Polsce nikt nawet nie próbuje sankcjonować małżeństw dla gejów, chodziło tylko o związki partnerskie. Ale rzecz jasna, czujni konserwatyści w rodzaju pana Jarosława Gowina uważają, że jeśli parlament się zgodzi na związki partnerskie, to następnym krokiem będzie małżeństwo, a na to patriotyczni przecież Polacy nie mogą pozwolić. Pani Krystyna Pawłowicz z PiS'u mówi, że “w relacjach homo nie ma żadnego pożycia.”

Ale pani Pawłowicz sama jest niezamężna i bezdzietna, więc idąc tym tropem, jaki pożytek ma Polska z niej? A jaki pożytek ma Polska z Jarosława Kaczyńskiego, który, jak pani Pawłowicz nie stworzył nigdy rodziny?

Ale ważne tu jest stanowisko ministra sprawiedliwości w rządzie PO Jarosława Gowina. Ponieważ sam jestem gorącym zwolennikiem dawania parom homoseksualnym wszelkich praw, jakie maja pary heteroseksualne, korci mnie, by tutaj zwyzywać Pana Gowina od ciemnogrodu i jaskiniowców. Ale to byłaby intelektualna łatwizna.

Jarosław Gowin jest bardzo inteligentnym i oczytanym człowiekiem, który prezentuje dosyć wysoki poziom kultury osobistej na tle innych polskich polityków. Ale nie zmienia to faktu, że przyjął on rolę odegrania lidera ciemnogrodu w Polsce. Myślę, że robi to cynicznie i z wyrafinowaniem, grając na emocjach ludzi zaściankowych i zakompleksionych.

Czy Minister Gowin nie wie, że we Francji związki partnerskie są prawem od 1999 roku, a jednak kobiety tam rodzą średnio 2.08 dzieci podczas gdy w katolickiej, heteroseksualnej Polsce odsetek ten wynosi 1.3?

Argument więc o tym, że związki partnerskie czy małżeństwo gejów prowadzą do zniszczenia rodziny w Polsce są nonsensem. I nie chce mi się wierzyć w to, iż pan Gowin tego nie rozumie.

Ale pan Gowin chce władzy, a żeby zdobyć władzę, mnóstwo głupców musi cię popierać. Tak więc ja uważam, że Jarosław Gowin po prostu puszcza oko do Polski zaściankowej i jest gotów jej się podlizywać, dopóki nie zdobędzie tej prawdziwej władzy, której zdaje się bardzo pragnąc. Wydaje mu się, że ma cechy przywódcze choć jego sposób bycia nie predysponuje go do porwania tłumów. To raczej typ urzędnika-intelektualisty.

Reprezentant narodu, taki jak poseł czy minister, powinien być inteligentniejszy niż przeciętny przedstawiciel swojego narodu. A Jarosław Gowin udaje, że nie jest.
Trwa ładowanie komentarzy...